Menu

Piłkarski Obłęd

Jestem wielkim fanem/fanatykiem piłki nożnej. Myślę o niej 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. Chcę swoja pasją podzielić się z innymi. Nie będzie to blog tylko o tym największym futbolu. Bo piłka toczy się nie tylko na Anfield, Stamford czy Santiago...

Co przed Euro piszczy. Hiszpania, Chorwacja, Czechy.

futbolbezprzerwy

 Piłkarska gorączka trwa, piłkarze lecą do Francji, żegnani przez kibiców często w sposób bardzo żywiołowy. Nie ma się co dziwić, nadzieje są ogromne w każdym z krajów uczestniczących w turnieju. U nas nastroje są różne. Mecze towarzyskie nie dały nam powodów do satysfakcji, jednak można się zastanawiać czy warto brać mecze z Holandią i Litwą pod uwagę. Zapewne są aspekty, które należy analizować szerzej (tak jak np. grę w obronie), wiemy jednak, że są to tylko mecze towarzyskie, które nigdy nie dają tyle co mecze o stawkę. Koniec końców pozostaje pewien niesmak.

Z podobnymi problemami zmagamy się nie tylko my. Na alarm, może nie jakiś wielki, ale jednak biją media w Hiszpanii. Wczorajszy, gorący wieczór w Getafe nie zapisze się w historii piłki nożnej tego kraju. Dziennik Marca pisze za to, że bramka strzelona przez Okriashviliego to jedna z ważniejszych w historii reprezentacji Gruzji. Jak dodaje El Pais porażka we wtorkowym meczu jest niepokojąca. Vicente Del Bosque próbował różnych wariantów. Po przerwie w pomocy zagrał Iniesta, 60 minut na boisku spędził Lucas Vasquez, którego zmienił David Silva, a w ataku cały mecz rozegrali Nolito i Aritz Aduriz. Żaden z tych piłkarzy nie zdołał znaleźć sposobu na szczelny, gruziński mur. Mecz z drużyną z Kaukazu, według innego hiszpańskiego dziennika AS pozostawia wiele do myślenia i daje ostrzeżenie reprezentacji i jej kibicom.

Grę swojej reprezentacji w podobnym tonie analizują grupowi rywale Hiszpanów – Czesi. Czołowy portal isport.cz szeroko opisuje występ swoich piłkarzy w meczu z Koreą Południową, który miał być próbą generalną przed Euro. Próba ta wypadła blado, Koreańczycy pokonali naszych południowych sąsiadów 2:1, a isport.cz wylicza co trapi drużynę Pavla Vrby. Przede wszystkim jest to zbyt wolne rozgrywanie piłki, co przy pressingu rywali powoduje częste straty. Coś w czeskiej maszynie się zacięło i ciężko może być nadrobić zaległości w ciągu tygodnia, co potwierdza cytowany przez portal Werner Lička, znany z pracy z polskimi drużynami. Czesi zagrają pierwszy mecz w poniedziałek, a ich rywalami będą mistrzowie Europy Hiszpanie.

Zupełnie inaczej niż Czesi i Hiszpanie przygotowania do Euro zakończyła inna drużyna z grupy D – Chorwaci. Trzeba jednak przyznać, że ostatni sprawdzian przed turniejem zaliczyli z niezbyt wymagającym rywalem, czyli San Marino, którym wbili 10 goli. Tym niemniej atmosfera wokół kadry jest wspaniała. Jeden z największych dzienników Večernji List cytuje znanych zagranicznych trenerów, którzy świetnie oceniają drużynę znad Adriatyku. Jednym z nich jest Arsene Wenger twierdzi, że Chorwaci mogą sprawić wielką niespodziankę i być „czarnym koniem” turnieju. Nic dziwnego, że nastroje w ekipie chorwackiej są świetne, gdy tacy eksperci doceniają jej klasę. Wysokiej ocenie gry Luki Modricia i spółki sprzyja też fakt, że Euro zostanie rozegrane we Francji, gdzie 18 lat temu Chorwaci osiągnęli swój największy dotychczasowy sukces – zdobyli brązowy medal mistrzostw świata. Do tego jednak długa droga, a najpierw piłkarze prowadzeni przez Ante Čačića muszą myśleć o wyjściu z trudnej grupy. Pierwszym przeciwnikiem Turcja, z którą zagrają w niedzielę na paryskim Parc des Princes.

Nie lekceważmy Irlandii Północnej. Odliczanie do Euro czas zacząć.

futbolbezprzerwy

Wszyscy już odliczają dni do pierwszego gwizdka sędziego podczas Euro. Cały naród trzyma kciuki za swoich piłkarzy, wszyscy są z drużyną, wszyscy są kibicami. W ostatnich dniach można się przekonać o tym, że piłka nożna ma wielką moc. Potrafi nawet zepchnąć na drugi plan wielką politykę. Zamiast przemówień polityków możemy słuchać wypowiedzi piłkarzy, trenerów i piłkarskich ekspertów. Polskę ogarnia futbolowa gorączka. I ta sytuacja ma miejsce w krajach wszystkich uczestników Euro, których jest 24. A w pozostałych miejscach na Starym Kontynencie kibice czekają po prostu na piłkarskie emocje.

Tych we Francji z pewnością nie zabraknie. My oczywiście liczymy na to, że Polska wreszcie osiągnie coś więcej niż tylko zagranie trzech meczów w fazie grupowej. Apetyty są ogromne, balon nadmuchany, oczekiwania takie jakich nie było od dawna. Cóż, nawet zachodnie media chwalą Polaków i stawiają ich w gronie zespołów, które mogą sprawić niespodziankę. Polscy piłkarze zasłużyli sobie na to świetnymi eliminacjami, pokonaniem Niemców i stylem prezentowanym w ostatnich miesiącach. Ostatnia porażka z Holandią trochę ostudziła rozbuchane emocje. Jeśli Polacy mieli przegrać to dobrze, że w sparingu, a nie podczas meczu na Euro. Bardziej martwi styl zaprezentowany przez Polaków, którzy niestety nie wypadli za dobrze na tle Holendrów. Być może piłkarze czują w nogach ciężką pracę z Arłamowa. Być może w meczu z Litwą zagrają na większej świeżości i obraz naszej gry będzie zupełnie inny. A świeżość i przygotowanie fizyczne będzie niezwykle potrzebne w, moim zdaniem, najważniejszym meczu, którym będzie pojedynek z Irlandią Północną. Wiadomo, że Wyspiarze to nie jest drużyna, która stawia na finezję i wyszkolenie techniczne. Tutaj będą się liczyły siła fizyczna i ulubione przez niektórych ekspertów cechy wolicjonalne.

Można zauważyć, że mecz z Irlandczykami z Północy to dla wielu speców od futbolu spotkanie, w którym nasi rywale będą tylko wyciągać piłkę z bramki i nie mają prawa nas skrzywdzić. Inaczej już sprawy się mają, jeśli chodzi o ocenę potencjału reprezentacji Ukrainy i Niemiec. Prawda jest jednak taka, że z każdym z trzech grupowych rywali w ostatnich latach grało nam się niezmiernie ciężko. Oby piłkarze pamiętali o tym, także w przypadku Irlandii Północnej, z którą mierzyliśmy się w eliminacjach do Mistrzostw Świata w 2010 roku. Co prawda reprezentacja wygląda w tej chwili inaczej niż siedem lat temu, jednak są w niej gracze którzy uczestniczyli w tamtych ciężkich bojach. Są to Jakub Błaszczykowski, Artur Boruc, Robert Lewandowski oraz Jakub Wawrzyniak. Wtedy w dwumeczu z graczami z Wysp udało nam się zdobyć zaledwie jeden punkt, a w Chorzowie bramkę strzelił nam Kyle Lafferty, który za tydzień również spróbuje postraszyć naszą defensywę. Oczywiście bank informacji i sztab szkoleniowy naszej kadry ma wiele informacji na temat naszych rywali, a obserwując pracę Adama Nawałki należy przypuszczać, że Polacy zostaną dobrze przysposobienie nie tylko do pierwszego meczu, ale i kolejnych.

Nasz szkoleniowiec pokazał, że nieraz potrafi wyciągać odpowiednie wnioski i jest za każdym razem świetnie przygotowany do spotkania. Mecz z Holandią dał dużo materiału do wyciągnięcia takich wniosków. Podstawowe problemy, które widać to zgranie w obronie, bardziej agresywna (ale nie brutalna) gra oraz recepta na uwolnienie od krycia Roberta Lewandowskiego. Okazją do sprawdzenia kolejnych wariantów będzie zatem mecz z Litwą, który być może da szansę na zaistnienie zawodnikom, którzy nie zagrali w środowym spotkaniu.

Reasumując mecz z Holandią ostudził trochę emocje i pokazał, że Polska nie jest jeszcze mistrzem Europy. Nie należy jednak lamentować, że Polacy nic na turnieju nie osiągną. Wyjście z grupy to całkiem realny plan, a przejście każdej kolejnej rundy należy traktować w kategoriach sukcesu. Polscy piłkarze mają szanse na pokazanie się piłkarskiemu światu w zupełnie innej roli. Nie w lidze, nie w europejskich pucharach, tylko na zupełnie innym poziomie. O to przecież walczyli i walczyć będą na francuskich boiskach.

 

Piłkarska mapa Europy. Serbia.

futbolbezprzerwy

Przy okazji meczu polskiej reprezentacji z rywalami z Bałkanów warto przedstawić nieco informacji na temat kraju, który posiada ogromne tradycje piłkarskie.

Przede wszystkim Serbia to drużyna złożona z graczy, którzy stanowią o sile mocnych europejskich klubów, co więcej jest wylęgarnią talentów, co potwierdza Mistrzostwo Świata do lat 20 zdobyte w zeszłym roku. Derby Belgradu, czyli stolicy tego kraju, są uważane za jedne z najgorętszych na świecie, a jeden z klubów z tego miasta - Crvena zvezda, może pochwalić się zdobyciem Pucharu Europy (dziś Liga Mistrzów). Co więc sprawia, że piłkarska reprezentacja Serbii gra poniżej oczekiwań?

Być może wpływ mają na to nieporozumienia na linii trener-piłkarze. Obecnie atmosfera nie jest najlepsza za sprawą dwóch graczy. Dušan Tadić oraz Nemanja Gudelj zapowiedzieli, że nie zagrają już w kadrze prowadzonej przez Radovana Ćurčića, bo nie zostali powołani na dwa towarzyskie mecze. Wcześniej kiedy reprezentację prowadził Siniša Mihajlović nie było w niej miejsca dla Adema Ljajicia, który był najlepszy na boisku w ekipie Serbów w meczu z Polską.

Pod wodzą Mihajlovicia nasi środowi rywale nie zachwycali i przegrali eliminacje do brazylijskiego Mundialu. Byłego gracza Lazio i Interu zastąpił doświadczony Holender, Dick Advocaat, jednak zrezygnował on po trzech meczach. Kolejne feralne eliminacje dokończył więc obecny selekcjoner. Jego zadaniem jest zapewne budowa ekipy na Mistrzostwa świata w Rosji. Czy skorzysta z Tadicia i Gudelja? Nie wiadomo. Jednak patrząc na skład Serbów oraz na to jacy piłkarze są poza składem, brak tych dwóch zawodników, może w ogóle nie wpłynąć na grę "Orłów".

Pierwsi gracze, którzy kojarzą się z Serbią to oczywiście Branislav Ivanović, Nemanja Matić (obaj Chelsea) oraz Aleksandar Kolarov z Manchesteru City. Ponadto takie nazwiska jak Aleksandar Mitrović, Adem Ljajić, Matija Nastasić czy Lazar Marković mówią sporo kibicom futbolu w Europie, bowiem stanowią oni o sile takich klubów jak Newcastle, Inter, Schalke oraz Fenerbahçe. Oprócz tych już mniej lub bardziej doświadczonych zawodników pierwsze szlify w poważnym, międzynarodowym, futbolu, zbierają młodzi Andrija Živković (20 lat), Sergej Milinković-Savić (21 lat) czy Nemanja Maksimović (21 lat). Wszyscy trzej to członkowie mistrzowskiej ekipy do lat 20 z 2015 roku. A jest tam więcej utalentowanych piłkarzy, którzy za jakiś czas mogą stanowić trzon reprezentacji Serbii, która być może nie będzie miała problemu z awansem na wielki turniej i z którą możni światowego futbolu będą się mogli liczyć.

 A jeszcze niedawno tak było. Serbska reprezentacja, w latach 90-tych jeszcze pod nazwą Jugosławii, a później Serbii i Czarnogóry, toczyła zacięte boje z takim drużynami jak Holandia czy Hiszpania, a na Mistrzostwach Świata w 2010 roku potrafiła pokonać Niemców.

Widać więc, że w serbskiej piłce drzemią wielkie możliwości. Partizan i Crvena zvezda to kluby, które wychowują mnóstwo świetnych piłkarzy. Wielu z nich gra w ekstraklasowych klubach w całej Europie. Czy pójdą oni w końcu śladami Siniszy Mihajlovicia, Dejana Stankovicia i Ljubinko Drulovicia? Zobaczymy już w kolejnych eliminacjach.

Czy Nawałka ma pełny skład na Euro?

futbolbezprzerwy

Z piłkarską reprezentacją Polski sytuacja ma się nadzwyczaj dobrze. Udane eliminacje, awans na Euro, świetna atmosfera, zainteresowanie kibiców. Wreszcie nie ma bezsensownych kłótni o bilety czy wyciekania spraw z szatni do mediów. Nad wszystkim czuwa Adam Nawałka, który jest niekwestionowanym liderem tego zespołu. Ma on wszystko dopięte na ostatni guzik, jest perfekcyjny w każdym calu. Potrafi wywarzyć czas przeznaczony na pracę i zabawę. Ta kadra to jego autorski pomysł, ale jak na razie bronią go świetne wyniki. I co do pierwszej jedenastki nie ma większych zastrzeżeń, to czy możemy mówić o dwudziestu trzech graczach, którzy będą gwarantować poziom na miarę Mistrzostw Europy? Spróbujmy prześledzić jak to wygląda.

Bramkarze
Bramka to pozycja, co do której nie ma jakichkolwiek wątpliwości. Czterech golkiperów, którzy grają w silnych klubach, w silnych ligach zapewnia ostrą rywalizację o trzy miejsca do Francji. W ostatnich meczach eliminacyjnych najlepszą pozycję miał broniący w Swansea Łukasz Fabiański. Tuż za jego plecami na pierwszy skład czekają odbudowujący się w Romie Wojciech Szczęsny, a także zbierający dobre recenzje za grę swoich klubach Artur Boruc oraz Przemysław Tytoń. Co ciekawe z tego grona jedynie Fabiański nie zaliczył występu na dużym turnieju. Boruc grał podczas Mistrzostw Świata w 2006 roku oraz Euro 2008, a Tytoń i Szczęsny podczas polsko-ukraińskiego Euro.

Obrona
Z obroną w polskiej reprezentacji problem trwa już od wielu lat. Te eliminacje również nie dały jednoznacznej odpowiedzi co do jej kształtu na francuskim turnieju. Niepodważalną pozycję wydaje się mieć tylko Kamil Glik, dyrygujący defensywą reprezentacji, a także włoskiego Torino. Przez długi czas partnerował mu Łukasz Szukała, ale pod koniec eliminacji na ważną postać defensywy wyrósł Michał Pazdan. Zawodnik warszawskiej Legii wystrzelił z formą i w ważnym momencie potrafił dać wsparcie Glikowi i reszcie defensorów. Teraz jednak należy postawić pytanie, kto poza wspomnianymi graczami kandyduje do gry na środku obrony. Adam Nawałka stawia na Thiago Cionka, który został bohaterem nieoczekiwanego transferu do Palermo. Oprócz byłego gracza Jagielloni w kręgu zainteresowań selekcjonera pozostają Rafał Janicki oraz Marcin Komorowski, a także Paweł Dawidowicz, który może również grać jako defensywny pomocnik. Zawodnik rezerw lizbońskiej Benfiki to jednak w dużej mierze „melodia przyszłości”. Kto poza nimi? Może Jakub Rzeźniczak i Igor Lewczuk z warszawskiej Legii Warszawa albo Jarosław Fojut i Jakub Czerwiński z Pogoni Szczecin. Na chwilę obecną wygląda na to, że mamy trzech pewniaków, którymi są Glik, Pazdan i Szukała. Kto jeszcze znajdzie uznanie w oczach selekcjonera? Być może któryś z wymienionych graczy, a być może wiosna objawi jakąś nową gwiazdę środka obrony.
Wykreowanie nowej gwiazdy być może dobrze zrobiłoby bokom obrony. Newralgiczne pozycje, z którymi polska reprezentacja ma wielkie problemy od niepamiętnych czasów nie oszczędziły nerwów Nawałce i kibicom także w czasie eliminacji do francuskiego Euro. Prawa obrona, gdzie do niedawna dzielił i rządził Łukasz Piszczek okazała się nawet większym problemem niż lewa, na której z dobrej strony pokazał się skrzydłowy Maciej Rybus. Obaj piłkarze stanowią ważne ogniwa kadry. Obok nich w kręgu zainteresowań Nawałki pozostają Artur Jędrzejczyk czy Jakub Wawrzyniak. Każdy z tych graczy zaliczył przynajmniej jeden dobry występ w czasie francuskich eliminacji. Troszkę gorzej na ich tle wypada Paweł Olkowski, niemniej jeśli będzie zaliczył dobre występy w FC Koeln ma szansę na grę na Euro. Również Łukasz Broź, Tomasz Kędziora oraz Grzegorz Wojtkowiak byli powoływani w minionym roku do reprezentacji. Wszyscy ci gracze to jednak zawodnicy operujący na prawej stronie obrony. Ewentualnym kandydatem do gry na tej stronie jest również Bartosz Bereszyński, dla mnie również Paweł Golański zasługuje choćby na uwagę sztabu szkoleniowego. Wydaje się więc, że prawa flanka defensywy oferuje dość szeroki wybór dla Nawałki. A co z lewą stroną? W paru eliminacyjnych meczach grali tam zawodnicy, którzy nie są nominalnymi lewymi obrońcami, czyli Jędrzejczyk i Rybus. Pierwszym naturalnym kandydatem jest oczywiście Wawrzyniak. Kto poza nimi? Może Maciej Sadlok, który zalicza dobre występy w Wiśle Kraków. Prawdziwej szansy w kadrze nie dostał nigdy Tomasz Brzyski, może warto go sprawdzić ponownie.
Obrona to wielka bolączka dla Adama Nawałki. W prawie każdym meczu eliminacyjnym ta formacja grała w innym ustawieniu. Wśród obrońców kontuzje i kartki dają o sobie znać bardzo często. Warto więc mieć naprawdę dobrych zmienników.

Pomoc
Adam Nawałka lubi zaskakiwać. Karol Linetty, Krzysztof Mączyński, Tomasz Jodłowiec to zdecydowanie cisi bohaterowie ostatnich meczów kadry. Pozostają oni w cieniu Grzegorza Krychowiaka, lidera linii pomocy. Jednak wszyscy wspomniani piłkarze mają swój udział w wywalczonym awansie. Na pozycji defensywnego pomocnika w sferze zainteresowań Nawałki pozostaje Ariel Borysiuk, ciągnący grę gdańskiej Lechii w rundzie jesiennej. W ostatnim roku o kadrę zahaczył również Maciej Gajos. Z dobrej strony w ekstraklasie pokazują się Damian Dąbrowski czy Radosław Murawski. Być może któryś z nich podąży drogą Mączyńskiego czy Jodłowca. Dla mnie osobiście jest jeszcze jeden zawodnik, który w zasadzie powinien być filarem kadry od Euro 2012. Mowa o Januszu Golu, który wtedy zaliczał sezon życia w Legii Warszawa. Teraz zawodnik urodzony w Świdnicy gra z powodzeniem w lidze rosyjskiej w Amkarze Perm. Warto zwrócić na niego uwagę.
Jeśli chodzi o defensywnych pomocników to Nawałce możemy pozazdrościć dużego pola wyboru. A co z rozgrywającymi? Tu sytuacja wygląda trochę gorzej. Ale też nie dramatycznie. Jednak większość z tych piłkarzy albo ma mało doświadczenia reprezentacyjnego albo było przez długi czas poza kręgiem zainteresowań. Może być również tak jak w przypadku Sebastiana Mili, który jesienią nie zachwycał swą grą. Obudził się jednak pod koniec rundy i być może na wiosnę znowu będzie w wysokiej formie. Oprócz Mili, Nawałka na tej pozycji w ostatnim czasie brał pod uwagę również Linetty, Piotr Zieliński oraz Bartosz Kapustka. Choć nie można odmówić tym zawodnikom umiejętności i talentu to wciąż nie wiadomo czy są w stanie udźwignąć odpowiedzialność na ważnym turnieju. Tak więc na tej pozycji również trwają poszukiwania. Na kogo warto zwrócić uwagę? Dobrą formę na Bliskim Wschodzie prezentuje Adrian Mierzejewski, w ekstraklasie błyszczy Mateusz Cetnarski, nieźle grają Marcin Budziński oraz Kamil Mazek. Nie należy również zapominać o Filipie Starzyńskim oraz Mateuszu Klichu. Lista może nie jest bardzo okazała, ale paru kandydatów jest.
Jak z sytuacją na skrzydłach? Po powrocie Jakuba Błaszczykowskiego sytuacja się poprawiła. Obok niego są przecież Kamil Grosicki, który po zmianie trenera w Rennes być może dostanie więcej szans na grę. Na skrzydle mogą grać Rybus, a także Arkadiusz Milik. Ale co dalej? W kręgu zainteresowań Nawałki są również Sławomir Peszko, Michał Kucharczyk oraz Michał Żyro. Kto jeszcze? Nie można zapominać o Pawle Wszołku, od czasu do czasu da o sobie znać Waldemar Sobota, osobiście nie zapominałbym o Tomaszu Kupiszu. Zawodnikiem do sprawdzenia z polskiej ekstraklasy może być Adam Frączczak.

Atak
Wiadomo, Milik i Robert Lewandowski bezapelacyjnie mają pierwszeństwo przy wyborze składu. Ale czy jest ktoś poza nimi? Adam Nawałka ma z pewnością szeroką listę. Z napastników powoływał Łukasza Teodorczyka, Patryka Tuszyńskiego, Kamila Wilczka, Artura Sobiecha, Dawida Kownackiego i Mariusza Stępińskiego. Lista szeroka, ale czy gwarantuje jakość? Nie wiadomo. Do grona sprawdzanych warto by dołączyć Łukasza Zwolińskiego czy Macieja Jankowskiego. Decyzja należy jednak do selekcjonera.


Pierwsza jedenastka naszej reprezentacji nie budzi wątpliwości. Natomiast gdy zagłębimy się w szerszy skład kadry już tak różowo nie jest. Nie ma wyjścia, należy zaufać Adamowi Nawałce, który zapewne pracowicie spędzi miesiące poprzedzające Euro. Myślę, że nie mamy się czego obawiać, bo trener kadry już pokazał, że podejmuje dobre decyzje i na to zaufanie po prostu sobie zapracował.

Co by było gdyby? Lille nie sprzedawało swoich najlepszych piłkarzy...

futbolbezprzerwy

Polityka transferowa klubów może przybierać różne formy. Jedne kluby szastają milionami na piłkarzy, którzy wcale mogą się nie przydać, inni liczą każdy grosz i zatrudniają tylko "wolnych" zawodników. Ale jest też jeszcze inna grupa, która skupia się na kontraktowaniu młodych zawodników. Po jakimś czasie zwykle czerpią one duże profity ze sprzedaży tych młodych i zdolnych. Takie transfery w dużej mierze przeprowadza Lille. Trzykrotny mistrz Francji zarobił sporo milinów euro na sprzedaży najbardziej utalentowanych graczy. Ciekawe co by było gdyby ci wszyscy piłkarze zagrali kiedyś razem w barwach Lille. Jak się okazuje mogłaby to być drużyna, która radziłaby sobie świetnie nie tylko w Ligue 1, ale również i w Lidze Mistrzów.

Najbardziej znany gracz ekipy z północy Francji, który został wytransferowany z klubu, to oczywiście Eden Hazard. Kwota jego transferu do londyńskiej Chelsea to 40 mln euro. Biorąc pod uwagę, że 14-letni Hazard trafił do Lille z belgijskiego Tubize za darmo, to można powiedzieć, że Francuzi zrobili interes życia. Ale nie tylko Belg przyniósł wielkie korzyści finansowe "Les Dogues". Inny skrzydłowy Gervinho został sprzedany do Arsenalu za 12 mln euro, Moussa Sow i Simon Kjær kosztowali Fenerbache prawie 18 mln euro.

Transfery zawodników spoza Francji dały wiele pieniędzy działaczom Lille. A jak to wygląda w przypadku rodzimych graczy? Dimitri Payet, gdy odchodził do Marsylii kosztował prawie 9 mln euro. Co ciekawe tutaj jednak Lille nie zarobiło na swoim graczu, bo kupiło go z Saint-Etienne właśnie za prawie identyczną kwotę. "Les Dogues" zarobili jednak na transferze Yohana Cabaye, który kosztował Newcastle United 5 mln euro. Również transfer Adila Rami zasilił klubową kasę, bo Valencia zapłaciła za niego 6 mln euro, natomiast Mathieu Debuchy odszedł za 6 mln euro, a Lucas Digne za 15.

Pieniądze to jedno, ale umiejętności piłkarskie to drugie. Wszyscy wymienieni tutaj gracze to z pewnością utalentowani i świetni piłkarze, występujący w klubach, które walczą o wysokie cele. A nie są to wszyscy zawodnicy, którzy przewinęli się przez Lille w ciągu ostatnich paru lat. Robi to wrażenie i świadczy o dobrym scoutingu i umiejętnym przeprowadzaniu transferów. Wszystko to sprawiło, że Lille wyrosło na jednego z czołowych graczy Ligue 1 i potrafi walczyć z potęgami w rodzaju Olympique Lyon czy Marsylia, a także PSG jak równy z równym. Jednak gdyby piłkarze, którzy kiedyś występowali w Lille połączyliby siły z obecną kadrą to sukcesy "Les Dogues" mogły być większe.

Jak więc wyglądałaby taka "jedenastka marzeń" Lille? Oto mój subiektywny wybór piłkarzy, gdzie połączyłem piłkarzy, którzy odeszli z Lille na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat (w nawiasie obecny klub) z tymi, którzy grają obecnie:

Vincent Enyeama - Lucas Digne (AS Roma), Simon Kjær (Fenerbache), Adil Rami (Sevilla), Stephane Lichtsteiner (Juventus) - Rio Mavuba, Yohan Cabaye (Crystal Palace) - Eden Hazard (Chelsea), Dimitri Payet (West Ham United), Gervinho (AS Roma) - Divock Origi (FC Liverpool)

Jedenastka robi wrażenie. Ale to nie wszystko! Bo nie zmieścili się w niej tacy piłkarze jak: Mathieu Debuchy (Arsenal), Idrissa Gueye (Aston Villa), Adama Traore (AS Monaco), Florian Thauvin (Newcastle United), Marvin Martin czy Aurelien Chedjou (Galatasaray). Warto dodać, że zawodnikami Lille byli jeszcze tacy piłkarze jak Ludovic Obraniak, Salomon Kalou, Pierre-Alain Frau, Moussa Sow, Dante czy Pierre-Emerick Aubameyang. Naprawdę imponująca lista.

 

© Piłkarski Obłęd
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci